SSJ Rick ム
Poland
Lubię pizze, anime, disco, muzykę elektroniczną i gry indie. Gram na starym złomie z mocą obliczeniową zbliżoną do tostera :toastFu:
Lubię pizze, anime, disco, muzykę elektroniczną i gry indie. Gram na starym złomie z mocą obliczeniową zbliżoną do tostera :toastFu:
Currently Offline
Screenshot Showcase
Trine 4: The Nightmare Prince
11
Review Showcase
64 Hours played
The Messenger czyli retro podróż w poszukiwaniu własnego przeznaczenia

The Messenger (nie mylić z komunikatorem Facebooka) to gra niemal idealna, którą zapamiętam na długie lata. Gra wyróżnia sie nie tylko świetną oprawa graficzną, chwytliwą retro muzyką, ale też dynamicznym, w miarę wymagającym gameplayem i co najważniejsze GŁĘBIĄ.

Fabuła:
Początek tej historii wydaje sie prosty i oklepany - naszą wioskę atakują demony, a my jako młody ninja dostajemy misje od tajemniczego bohatera żeby dostarczyć zwój na szczyt góry. Podczas gry spotykamy różne postacie jak sklepikarza wokół którego kręci sie znaczna część dialogów, a sposób opowiadania historii jest naprawdę surrealistyczny, nie dostajemy wszystkiego na tacy tylko twórcy powoli odkrywają karty. Ważnym motywem gry jest podróż i przeznaczenie - dokąd prowadzi droga, czy mamy wpływ na swój los czy może jesteśmy pionkiem w czyjejś grze?. Nie chcę za bardzo spojlerować, ale plot twist w połowie gry wszystko rekompensuje.

Gameplay:
Rozgrywka w The Messenger bywa trudna i wymagające, ale jest to najlepiej wyważona trudność z jaką miałem styczność. Nie jest to poziom trudnych precyzyjnych platformówek pokroju Celeste żeby rwać sobie włosy z głowy i rzucać padem, ale mimo to gra wymaga od nas refleksji, umiejętnego skakania po platformach i w przypadku bossów dozy cierpliwości. To właśnie szefowie są największym wyzwaniem w grze - jest ich łącznie 13 czyli dość sporo i każdy dołoży swoją cegiełkę do naszej siwizny, W grze nie ma dwóch identycznych bossów, każdy wyróżnia sie innym stylem walki, inna trudnością, innymi fazami, a ich design często jest związany z tym z jakiej lokacji pochodzą. Sami przeciwnicy też zostali różnorodnie zaprojektowani - ich designy czasem idą w stronę demonów, a czasem wręcz przeciwnie wyglądają jak grzyby czy nieteperze, ich styl walki zazwyczaj ma nas wybić z rytmu czyli czymś w nas rzucają, strzelają do nas itp.

Gra oferuje drzewko umiejętności, ale szczerze mówiąc jest to najsłabszy i w mojej ocenie jedyny minus tej gry. Możemy sobie ulepszyć takie rzeczy jak życie, pływanie czy większy slot na specjalne ataki, ale umiejętności nie są jakieś super ciekawe i niczym sie nie wyróżniają. Bardziej stanowią zwykła podstawę aniżeli coś po czym by nam opadła szczęka.

Dwie tożsamości The Messenger:
Gra jest podzielona na dwa etapy - pierwszy etap przypomina klasyczną liniową platformówkę będącą hołdem dla serii Ninja Gaiden - w tym etapie po prostu biegniemy przed siebie jak w typowym side-scrollerze, zaś drugi etap zmienia całkowicie zasady gry. Jak dotąd liniowa podróż przekształca sie w metroidvanie, a twórcy dają nam większą swobodę jak chodzi o eksploracje świata.

Budowa świata:
Chyba nie będzie spojlerem jeśli to powiem bo nawet zwiastuny to wprost pokazywały - w drugim etapie nie tylko sposób eksploracji sie zmienia, ale także cały świat. Każda kraina jaką eksplorowaliśmy ma dwie wersje - tę 8 i 16 bitową, a my będziemy musieli umiejętnie sie przemieszczać pomiędzy tymi rzeczywistościami. Nie raz będzie tak, że jedno przejście w wersji 8 bitowej będzie zamknięte, a w wersji 16 bitowej już otwarte. Co ciekawe grafika, muzyka, nawet przeciwnicy, wszystko ma dwie wersje w zależności od tego w jakich bitach sie znajdujemy.

Sam świat choć jest w klimacie fantasy to pozostawia futurystyczne wrażenie, ten miks zwłaszcza w późniejszych etapach gry sprawdza sie bardzo dobrze i tworzy taki surrealistyczny vibe co bardzo mi sie podoba. Gra oferuje też wiele ciekawych lokacji od takich klasycznych jak dżungla czy zima po bardziej wykwintne jak ruiny zatopionej cywilizacji czy wieża czasu.

Grafika & muzyka:
Uwielbiam muzykę w tej grze, zazwyczaj jest ona rytmiczna, wpadająca w ucho, łącząca elektronikę i retro. Każda lokacja ma oczywiście swoją własną ścieżkę dźwiękową, a łącznie całą playlista to prawie 60 utworów. Mimo wszystko ścieżka dźwiękowa to tylko połowa sukcesu bo druga połowę stanowi przepięknie wykonany pixel art, zwłaszcza w wersji 16 bitowej wygląda to naprawdę cudnie. Łącznie tworzy to bardzo udany duet.

Podsumowując:
Gra pozostawiła we mnie ogromną pustkę, ale właśnie przez to, że jest tak dobra. The Messenger zapisał sie w mojej topce ulubionych gier i z pewnością jest to must have dla wszystkich fanów platformówek, indyków czy ludzi, którzy zawsze chcieli zostać prawdziwym ninja.
Review Showcase
27 Hours played
Artystyczna metroidvania naszych snów czyli Constance w krainie czarów

Niektóre gry zachwycają od pierwszego wejrzenia - emanują głębią, pięknem czy ciekawym pomysłem na gameplay, są to zazwyczaj wyjątkowe gry z duszą i tak właśnie najkrócej mógłbym opisać Constance.

Rozgrywka:
Szczerze mówiąc nie jestem wielkim fanem Hollow Knighta i trudno mi porównać tę grę do dzieła Team Cherry 1:1, są pewne wspólne elementy jak układ pokojów czy poruszanie sie kamerą, ale dużo więcej podobieństw widzę z Celeste. Przede wszystkim gra jest mega szybka i nastawiona na timing, musimy umiejętnie przeskakiwać pomiędzy różnymi umiejętnościami, uważać na przeciwników, przeszkody i odpowiednio gospodarować poziomem farby. Od czasu do czasu gra poza śmiercionośnymi kolcami stawia przed nami pewne zagadki logiczne typu musimy w krótkim czasie nacisnąć kilka przycisków w dobrej kolejności. Constance jak przystało na malarkę ma artystyczny zestaw ataków i umiejętności - pierwszy atak to zwykle użycie pędzla, które nie pochłania farby, ale jest za to najsłabsze i ma najkrótszy zasięg działania, drugi atak jest już dłuższy, pochłania farbę i ten rodzaj zazwyczaj przydaje sie w konfrontacji z elektrycznymi przeciwnikami i pułapkami. Co do umiejętności to są różne - dash, odbijanie sie od ścian, skakanie na pędzlu, ale nie chcę za bardzo spojlerowac. Podczas gry zbieramy inspiracje, które wpływają na nasze ataki, a także klejnoty i specjalna walutę, która możemy wymienić w sklepie.

Naszym celem podczas tej przygody jest odnaleźć cztery łzy - symbolizujące różne przeżycia głównej bohaterki i jak przystało na metroidvanie możemy zrobić to w całkowicie dowolny sposób, gra do niczego nas nie zmusza. Eksplorujemy duży, ciekawie zaprojektowany świat, odkrywamy nowe zdolności, często wracamy sie do poprzednich lokacji, które wcześniej były dla nas zablokowane, a innowacyjne funkcje jak robienie zdjęć na mapie czy możliwość odrodzenia sie w tym samym pokoju gdzie umarliśmy w zamian za trudniejsze ataki przeciwników bardzo usprawniają eksplorację. Same lokacje są dość różnorodne - od nowoczesnego miasta po steamponkową scenerie, magiczną astralną akademię czy surrealistyczny cyrkowy biom, każda sekcja ma własną muzykę, unikalnych dla danego biomu przeciwników czy bossów ... A ów bossowie do najłatwiejszych nie należą bo zazwyczaj mają kilka faz, mocno walą i choć walka z nimi jest naprawdę przyjemna tak często są nieczytelni i trzeba sie domyślić jak jakiegoś bossa pokonać. Ich designy są zazwyczaj świetnie zaprojektowane i dobrze oddające ducha tej gry - moim ulubieńcem jest Joker, który był dosłownie talią kart.

Fabuła:
Życie głównej bohaterki owiane melancholią i wypaleniem zawodowym to główny motyw gry i coś z czym jako ludzie często możemy sie utożsamiać, gra już na wstępie mówi, że będzie poruszać takie bolączki duszy jak depresja, nerwica wiec przekaz jest naprawdę wartościowy, a świat gry wydaje sie manifestacją tego wszystkiego. Mimo wszystko poza krótkimi cut scenkami gdzie poznajemy demony naszej bohaterki to gra nie ma wielu, rozbudowanych dialogów, główny nacisk stawiany jest na atmosferę i własną interpretację więc jeśli ktoś oczekuje lawiny dialogów czy wielowątkowej fabuły to może sie rozczarować. Moim zdaniem w takiej grze najważniejsze jest to co my czujemy, jak dane wspomnienie na nas wpłynie, jest to taka podróż przez własną duszę więc to dobrze, że gra nic nie mówi wprost i daje nam przestrzeń na własne przemyślenia.

Grafika:
Gra posiada piękną, ręcznie rysowaną, oprawę graficzną, a paleta kolorów przez większość czasu jest ciepła, żywa, gra nie jest taka mroczna i surowa jak Hollow Knight, co naprawdę mi sie spodobało.

Muzyka:
Ścieżka dźwiękowa jest fenomenalna choć podobnie jak grafika przez większość czasu jest żywa, radosna, rytmiczna, zazwyczaj jest klasyczna, wykorzystująca wiele instrumentów na raz, jak dla mnie OST wymiata.

Kwestie techniczne:
Gra posiada język polski + za co trzeba pochwalić twórcę cenę dopasowaną do naszego rynku. Podczas premiery był mały błąd i gra kosztowała 92 zł, ale po zgłoszeniu błędu twórca w kilka minut to skorygował więc wielki szacun.

Podsumowując:
Constance to misz masz najlepszych gier ostatnich lat, mogą sie w niej odnaleźć zarówno fani Hollow Knighta jak i Celeste, ale mimo to jest to gra, która pisze własną tożsamość i daje od siebie wiele ciekawych elementów. Jak dla mnie must have i gorąco polecam zakup!
Recent Activity
1 hrs on record
last played on 5 Feb
0.2 hrs on record
last played on 5 Feb
2.4 hrs on record
last played on 5 Feb
FenriR 2 Feb @ 7:32am 
Play with me
SSJ Rick ム 27 Jan @ 3:17pm 
Thanks bro, these games looks very interesting
PurpleCreativeValiant 27 Jan @ 12:33pm 
Meow :nkWink: I've noticed you like challenging games. Take a look at my favorite witches
https://steamhost.cc/app/833270/Citrouille_Sweet_Witches/
They make bronies cry cus of difficulty :nkCool:
https://steamhost.cc/steamcommunity_com/id/raiinbowdash/recommended/833270/
The game has a huge discount right now. It made me realize that i'm a cat and that i love catgirls. Catgirl on my pfp is a boss of this game if you play as an evil witch
ZPE 25 Jan @ 5:20am 
Hey, nah I think I never saw Scorpion Kick even once by the goalie. Unfortunately think it's broken. Weather one and Olympic goal too (seems impossible).
SSJ Rick ム 14 Jan @ 4:01pm 
We'll play together, I promise
FenriR 14 Jan @ 1:36pm 
Play with me